CO BY BYŁO GDYBYŚ WYŁĄCZYŁ EMOCJE?

Share on facebook
Share on twitter
Share on pocket
Share on pinterest
Share on whatsapp

Emocje. Piszę ten tekst, po dobrych czterech latach nieobecności na scenie blogerskiej. Emocje. To właśnie one są powodem mojego powrotu? O ile można to nazwać powrotem. Serio nie wiem czy to jest jednorazowy strzał, czy może nowy początek. W ogóle w moim życiu przez te 5 lat dużo się zmieniło. W ogóle pamiętasz mnie? Pamiętasz jak wyglądam? Pamiętasz o moim istnieniu?

Pewnie nie. z 15 tysięcy obserwacji na insta, zrobiło się ledwie 8, z tysięcy znajomych twarzyczek, które lajkowały i komentowały, zostało kilkoro. Mógłbym ich policzyć na palcach jednej ręki. Serio. Tak na prawdę nie wiem jak mam się czuć. Każda moja decyzja była podjęta świadomie. To, że zniknąłem z internetu również było celowe.

Czułem zmęczenie, smutek, monotonność. W końcu ile mogłem pisać o swoim życiu, przeplatając je z 5 najciekawszymi aplikacjami do szkoły, czy 10 trikami na snapchacie. Wydoroślałem. Zakładając bloga miałem 15 lat. W pierwszy miesiąc czytało go już 10 tysięcy unikalnych użytkowników /mc. W pierwszy rok przebiłem liczbę 75 tysięcy uu/mc. Jak na 2015 rok, mało kto mógł się pochwalić takimi statystykami.

Próbowałem, testowałem. Blog o roślinach, wnętrzach, fotografii smartfonem, kulinarny. Ten ostatni chyba odbił się największym echem, ale co z tego. Dalej się męczyłem. Pracowałem 8 godzin na etacie, wracałem do domu, gotowałem, pisałem, fociłem i się męczyłem. Ostatnie wspomnienia z blogowaniem zawsze były negatywne.

Czekajcie czekajcie, bo się zapędziłem, a ten wpis miał być o marzeniach, mniejsza – nigdy nie pisałem o tym co było zaplanowane. Pisałem to co czułem. Emocje. Zastanawialiście się kiedyś, kim byście byli bez emocji? Takie wyłączenie człowieczeństwa (pozdro dla fanów TVD – a co obejrzeć w weekend pewnie też powróci, w trochę innej formule – ale wróci!)

W ogóle wiecie co mnie wkurwia? Te teraźniejsze pseudo gwiazdeczki blogereczki influenserki, które nie mają za grosz pojęcia o blogowaniu i social mediach, wybiły się bo pokazały cycki albo są ze sławnym youtuberem, albo to i to…. a i tak, kreują się na wielkie ekspertki, a co niektóre nawet sprzedają kursy czy ebooki. (to też będzie na blogu, będę recenzować pseudo poradniki xDD).

Część z was wie, część nie, przez ten czas gdy byłem nieobecny na blogu zajmowałem się zawodowo marketingiem i fotografią. Od niedawna zajmuję się niczym. Można powiedzieć, że jestem bezrobotny, ale nie martw się – nie musisz mi wysyłać donejtów. Żyje mi się dobrze, utrzymuję się z pasji jaką jest fotografia. (o tym też będzie na blogu). Emocje. To właśnie z potrzeby ukazywania emocji fotografuję.

Nie lubię współpracować z modelkami, one są jak roboty, a jak wiemy roboty nie mają emocji. Wszystko co pokaże Ci model, lub aktor przed obiektywem będzie wymuszone, wyuczone lub sztuczne. Dlatego kocham robić zdjęcia zwykłym ludziom, którzy przeważnie stoją pierwszy raz przed obiektywem. Śmieje się z nimi, rozmawiam, opowiadam o swoim życiu, a oni się otwierają i pokazują mi swoje emocje.

A zapomniałem, pewnie mnie nie znasz, albo o mnie zapomniałeś. Więc muszę sobie zbudować przed Tobą autorytet. 22 letni fotograf pochodzący z Lublina. Były bloger, youtuber. Trendseller, w pewnym momencie był w top 10 polskiego snapchata. To właśnie on po raz pierwszy wykonał płatną kampanię reklamową na snapchacie w Polsce (dzięki Qpony za zaufanie). Następnie współpracował z wielkimi ogólnoświatowymi markami, między innymi z Coca Colą, Multikinem, Spotify, czy TP-LINK.

To na tyle, specjalnie napisałem to w trzeciej osobie, podobno tak jest poważniej i profesjonalniej, a jak dobrze wiecie (lub nie), bardzo lubię nie robić tak jak należy, a jeszcze bardziej lubię z tego cisnąć bekę. Elo! Do spisania! Pamiętajcie o emocjach 🙂